A bo ja wiem?

Po burzliwym okresie wakacji, pracy (w tym dwukrotnego jej stracenia) Dwa razy mnie wywalili, wycieczek do przyjaciółki na sąsiednie osiedle i rozpoczęcie studiów, oto jestem. Cała i zdrowa (fizycznie, bo z psychiką to można by się kłócić.) Ja, bezrobotny, biedny student zaocznego budownictwa na Politechnice Śląskiej. (wszelakie datki mile widziane)

Szukam pracy w Gliwicach i pisze wiersze (połączenie ciekawe)  O to jeden z nich:

 

Krzyż
Gdzieś na początku drogi
zapomniana stoi mogiła
chłopca, którego wróg srogi
i jego potęga zabiła
Krzyż kijem podparty
zszargana flaga wisi
szedł przez życie zaparty
aż pochowali go mnisi
Czy wiesz ilu chłopców
wojna matkom zabrała?
Ilu bezimiennych kopców
z ziemi usypała?
Zeschnięte leżą kwiaty
dwa stare znicze rozbite
nikt nie pamięta daty
wspomnienia we mgle spowite

Krzyż


Gdzieś na poboczu drogi

zapomniana stoi mogiła

chłopca, którego wróg srogi

i jego potęga zabiła


Krzyż kijem podparty

zszargana flaga wisi

szedł przez życie zaparty

aż pochowali go mnisi


Czy wiesz ilu chłopców

wojna matkom zabrała?

Ilu bezimiennych kopców

z ziemi usypała?


Zeschnięte leżą kwiaty

dwa stare znicze rozbite

nikt nie pamięta daty

wspomnienia we mgle spowite

Początek

I oto wszystko się zaczęło. Skończyłam edukację, w sensie że liceum. Ufff… Matury napisane, ustne zdane… Zostało czekanie. Tak sobie pomyślałam, koniec szkoły, to tak jakby zakończył się jakiś etap w moim życiu, co więcej, zaczął się następny. W końcu każdy koniec jest jakimś początkiem. Tak więc, inauguracją nowego rozdziału mojego życia zostało stworzenie bloga, (może w końcu zacznę być systematyczna) Ale, kto go tam wie… Na blogu panuje pustka połączona z chaosem, da się tak w ogóle? Chyba, jak widać tak. W końcu nic tu jeszcze nie ma, a ja nawet tego niczego nie ogarniam… błądzę po tym menu dla admina jak ślepy w labiryncie, może coś z tego wyjdzie :p Widzę że jeszcze długa droga przede mną…

Kilka planów wkradło się w moje życie, a niech je!

- znaleźć pracę

- dostać się na studia

- kompletnie nie zwariować

Jak na razie wgapiam ślepia w telefon i czekam aż zadzwonią… a oni pewnie i tak nie zadzwonią… L