Jak wiadomo studenci są biedni, jedzą bułki z chlebem, a od święta zupkę chińską od Vifona (burżuazja pełną parą), a jak są lepiej ustawieni to mamusia im coś gotuje, ale i tak tygodniową porcję zjedzą w dwa góra trzy dni. Usłyszałam niedawno że studenci utrzymują stały poziom promili krwi w alkoholu. O matko, mnie też to czeka? Nie, to już mnie spotkało. Od kilku dni płyny jakie przyjmuję to w większości płyny wyskokowe. A mimo tego zjawisko zwane kacem jest mi obce. Jak? jeszcze nie wiem, ale nie narzekam. Jęzor Hmm… można by powiedzieć że żyje prawie jak student, taki half student, ciekawe co będzie jak będę pełnoprawnym studentem? Aż strach się bać :P Ale ja nie będę na utrzymaniu mamusi, bo zamierzam się utrzymać sama! tak, właśnie postanowiłam. No tak, ale do tego trzeba mieć pieniądze – opcje są dwie: stajemy pod latarnią (ale wszystkie w mieście są zajęte) albo znaleźć pracę… A to już trudniejsze. Wolała bym pracę, bo zamierzam studiować zaocznie, więc dała bym radę.  A wiadomo, żeby dostać pracę, należy spełniać przynajmniej jeden z wymienionych warunków:

-być ucieleśnieniem sexapealu

-mieć znajomości

 

pierwszego nie spełniam, z drugim już trochę lepiej. CV rozesłane, rozmowy o pracę zaliczone… i… Cisza jak makiem zasiał… Więc czekamy… No, i jeszcze trzeba się dostać na studia XD