Od jakiegoś dłuższego, bliżej nieokreślonego czasu naszą krainę wolnych związków zawodowych, schabowego z kapustą, wódki i zespołu „Jarzębina”  zaczęło nękać nowe zjawisko. Hipsterstwo. A żywe okazy tych tak zwanych hipsterów rozlały się po Polsce szybciej jak jakakolwiek zaraza. Co to właściwie jest i skąd? Pomyśleć by można że przylazło to ze wschodu, jak w końcu każda zaraza, no ale nie. Jak każda subkultura (nie licząc punków) przypłynęła zza oceanu. I jak zwykle wszystkiemu winna jest Ameryka. A jak! Trochę to zajęło. Pierwsi hipsterzy pojawili się w latach 40. A my Polacy jak zwykle i niezmiennie mamy zapłon ruskiej kosiarki. No ale… cóż poradzić. Taki naród. Wracając do tematu, co to jest za cholerstwo? Hipsterzy mają jedną zasadę – są przeciwko pop kulturze. Wszystko co jest na topie jest złe. Stoją w opozycji do tego co modne w danej chwili:

- to co leci w radiu jest złe

- to co leci w kinach jest złe

- to jak powinniśmy się ubierać jest złe

 

Uważają się za indywidualistów, którzy nie są kierowani przez mas media, twierdząc że to jest pożywka dla szarych nudnych mas, słuchających tego co im dadzą i ubierających się w to co oni chcą. Nie no, spoko, indywidualizm jest na prawdę zarąbisty i popieram go całą sobą. Ale chyba coś tu nie gra. No bo jak wygląda typowy hipster? Taki zwykły przedstawiciel tej o to grupy/subkultury/kultu/mniejszości  (a zwał to jak bądź), niezależnie od płci wygląda tak samo. Za duża koszulka i jakimś oczojebnym napisem, rurki, buty od DC (lub ich wierne podróbki (nie mam bladego pojęcia jak one się nazywają, ale mam to gdzieś)) i oczywiście ukochane przez wszystkich hipsterów duże, okulary. Jak jeszcze rozumiem noszenie okularów przeciwsłonecznych, bo sama czasem noszę (ale takie normalne), to nie czaję noszenia plastikowych szkieł zerówek na pół gęby. Co, myślicie że wyglądacie jak ciekawe indywidua? Albo jak inteligenci? Moja odpowiedź brzmi nie. No, ale każdy ubiera się jak chce. I co proszę państwa widzimy wchodząc do przypadkowo wybranego sklepu z odzieżą typu H&M, Cropp i tym podobne? Hipsterskie ciuszki. A to nie miało być tak że oni są przeciwko aktualnym modom?

 

Heyah ma nową reklamę, że dają tyle darmowych esów ile jest hipsterów w Warszawie, czyli ogólnie rzecz biorąc nie wypiszesz choćbyś chciał. Ergo, jest ich dużo, ergo, mamy do czynienia z popularnym zjawiskiem hipsterstwa. Zaraz, chwila moment, czy oni nie bylo przypadkiem anty popowi? Nie mogą być przecież popularni. To przeczy ich jedynej najważniejszej zasadzie!

Tak więc mamy do czynienia  z paradoksem. Są modni, ale są temu przeciwni… Powinni powyrzynać się na wzajem, skoro nienawidzą komerchy.

więc moje pytanie brzmi : O CO W TYM WSZYSTKIM CHODZI!?

bo ja się już pogubiłam…