Wróciłam, żyje, jestem cała i zdrowa… na ciele… Ta…
No, mniejsza z tym, zmieniło się.
Bezpowrotnie pozbyłam się mojego starego systemu operacyjnego… *bay bay windowsie*
głos z sali: nie ma windowsa… jak tak można…
A no nie mam, mam ubuntu i się ciesze, chodzi szybko, nie zacina się, jest cały po angielsku, ma krzyżyk z drugiej strony… I podkreśla mi wszystkie słowa, więc nie wiem czy piszę poprawnie czy nie. Jak na razie nie poprawiło mi słów „żyje”, „cała” „głos” i „słowa” – angielski słownik wciąż mnie zadziwia.
Rzuciłam studia, a co, zrobiłam to pierwsza. Nie lubie być rzucana. To wtedy tak dołuje.
Mam pracę, chyba…
Chce ktoś może ubezpieczenie?
Jestem agentem ubezpieczeniowym, chwilowo… Muszę sobie jakoś czas zająć i coś robić no i zbieram pieniążki na wyjazd.
Postanowiłam sobie że będę jakoś bardziej regularnie odwiedzac mojego bloga i coś pisać, nawet stworzyłam drugi.
Staram się o wyjazd jako Au Pair, jak ktoś nie wie co to, to niech sobie sprawdzi. Cały postęp będzie na drugim blogu… ekhm… fotoblogu… :P
www.au-pair-usa.blog.pl
Jak wynika z adresu wybieram się do USA
Ameryko! Nadchodzę!